Troska o zdrowie dziecka chorego

Dokonując analizy funkcjonowania rodziny, należy rozróżnić, oczywiście w celu zrozumienia mechanizmów istniejących w rodzinie, dwa wymiary funkcj ono wania. Wymiar pierwszy to problem alkoholowy w rodzinie. Z tego powodu ojciec został znienawidzony przez resztę rodziny. Żona nie znajduje w mężu żadnych zalet („nic w nim nie cenię”), dziecko chore obwinia się za myśli o zabójstwie, natomiast dziecko zdrowe stwierdza, że „ojciec to pijak, wstydzę się tego”.

Czytaj dalej Troska o zdrowie dziecka chorego

Ważne implikacje na użytek nauczania

Z reguły zróżnicowanej szybkości wynika również, że w jednej dziedzinie, np. w arytmetyce, uczeń może funkcjonować adekwatnie na poziomie myślenia formalno-operacyjnego, podczas gdy w naukach przyrodniczych pozostaje on na poziomie operacji konkretnych. Przyczyn takiego zróżnicowania funkcjonalnego najprawdopodobniej można się doszukiwać w jakościowych i ilościowych różnicych między minionymi doświadczeniami związanymi z tematyką różnych przedmiotów szkolnych. Musimy pamiętać, że stadia zachowania poznawczego następują po sobie nie tylko w wyniku dojrzewania, lecz i rozwoju, będącego wypadkową zarówno czynników biologicznych, jak i doświadczenia.

Czytaj dalej Ważne implikacje na użytek nauczania

Inteligencja jako ogólna zdolność uczenia się

Według poglądu wielu psychologów i pedagogów inteligencję można zdefiniować jako ogólną zdolność uczenia się, rozumowania, przyswajania pojęć i operowania abstrakcją (Binet, 1905: Terman, 1916). Dawid Wechsler (1944) definiuje ją jako „sumaryczną czy też globalną zdolność jednostki, pozwalającą jej działać w sposób celowy, racjonalnie myśleć i skutecznie radzić sobie z otoczeniem”1. Jak widać, definicje te niezbyt różnią się od piagetowskiej definicji inteligencji, zwłaszcza inteligencji typowej dla człowieka dorosłego. Pytanie, które wywołuje rozbieżności (niekiedy i gwałtowne spory) brzmi: „co tłumaczy obserwowalne wśród jednostek różnjce w zdolnościach czy też możliwościach uczenia się?” Mówiąc ściślej, idzie o to, czy ludzie rodzą się z odmiennymi możliwościami i ogólnymi zdolnościami uczenia się, czy też różnice te są wynikiem zróżnicowanych doświadczeń środowiskowych, czyli różnic pod względem sposobności uczenia się. Pytanie to, znane jako spór „natura czy wychowanie”, co jakiś czas staje się przedmiotem ożywionej polemiki, odkąd ludzie zaczęli się zastanawiać, w jaki sposób stają się takimi, jakimi są. Od 1969 roku ponownie wszczęto szeroką i gorącą dyskusję na temat tego, co często określa się mianem dylematu Jensena. W pewnym obszernym artykule Jensen (1969) postawił pytanie: „jak dalece możemy podnieść I.I. i osiągnięcia szkolne?” Jensen przedstawił w swym artykule dane, uzasadniające pogląd, iż o inteligencji w istotny sposób (w 80%) decyduje dziedziczność, a środowisko ma w jej kształtowaniu udział znacznie mniejszy (20%). Dane te, same w sobie nie wywołałyby aż takiego zainteresowania – rozważania na temat wpływu dziedziczności i środowiska na inteligencję często prowadziły do zbliżonych oszacowań. Punktem spornym w pracy Jensena było stwierdzenie, iż istnieją wyraźne, przypisane głównie czynnikom genetycznym, różnice między średnią inteligencją (mierzoną określonymi testami) różnych populacji: różnice te są szczególnie widoczne przy porównywaniu grup ludzi białych i czarnych, przy czym wyższe wyniki uzyskują ludzie biali. Niedługo po opublikowaniu tego artykułu pojawiły się inne prace uznanych autorytetów z dziedziny genetyki i psychologii, podtrzymujące ustalenia Jensena (Shockley, 1971: Henstein, 1971: Eysenck, 1971).

Czytaj dalej Inteligencja jako ogólna zdolność uczenia się

Podobieństwo przejawów zewnętrznych a odrębność struktury cz. II

Nie ma więc istotnego znaczenia, jak dalece zachowanie prawidłowe jest podobne do patologicznego, lecz to, czego jest przejawem. Okoliczność ta musi być brana pod uwagę przy ocenie bardzo wielu reakcji, stanów i cech, i to nie tylko psychicznych, ale również somatycznych. I u człowieka zdrowego i u chorego występują, jak wiadomo, zaburzenia toku myślenia, fobie, natręctwa i szereg innych nieprawidłowości. Istotna różnica polega na tym, że objaw chorobowy jest tylko jednym z elementów choroby, która ma swój początek, okres rozwoju i zejście, a przejawia się szeregiem objawów charakterystycznych i nieswoistych, które łącznie tworzą obraz kliniczny. Nasilenie objawów, nieraz zmieniające się, to czy choroba przebiega w sposób ostry, podostry czy przewlekły, są wyrazem dynamiki procesu chorobowego. Pojedynczy objaw natomiast nie istnieje samodzielnie, jest wyodrębniony sztucznie dla ułatwienia opisu choroby. Inaczej u człowieka zdrowego: jeżeli nawet występuje zaburzenie trudne do odróżnienia od objawu chorobowego, to cechuje je bądź krótko- trwałość utrzymywania się, bądź nieznaczne nasilenie (lub obie te cechy równocześnie), a przede wszystkim to, że jest to zaburzenie izolowane, a nie element całości, jaką jest proces chorobowy z jego złożoną strukturą i dynamiką.

Czytaj dalej Podobieństwo przejawów zewnętrznych a odrębność struktury cz. II

Zarzuty wobec poglądów Allporta

Ściśle związana z tymi pytaniami, lecz o wiele ważniejsza jest kwestia różnorodności i liczby badań, które zainspirowała ta teoria. Trzeba przyznać, że – być może z wyjątkiem dziedziny zachowania ekspresyjnego – teoria ta nie była wydajnym źródłem twierdzeń nadających się do weryfikacji empirycznej. Podobnie jak większość innych teorii osobowości, czuje się ona pewniej wtedy, gdy stara się wyjaśnić znane już związki, niż wtedy, gdy usiłuje przewidywać nie zaobserwowane jeszcze zdarzenia. Tak więc chociaż pisma i prace empiryczne Allporta doprowadziły do wielu podobnych badań, na przykład nad uprzedzeniami, postawami społecznymi i religijnymi oraz pogłoskami, to jednak musimy przyznać, że jego teoria, jako system formalny służący do generowania badań, sprawiła zawód.

Czytaj dalej Zarzuty wobec poglądów Allporta