Prof. dr hab. Bronisław Jastrzębski
Ogólnie rzecz ujmując wyraz „interes” sugeruje, że mamy coś do załatwienie. Mamy do załatwienia jakiś interes. Idziemy do kogoś w celu załatwienia interesu. Zarówno potocznie, jak i w literaturze, w ustawach, zwłaszcza w prawie administracyjnym i cywilnym jest mowa o różnych interesach. Jest mowa o interesie narodu, państwa, o interesie lokalnym: gminy, powiatu, województwa, o interesie społecznym, publicznym, indywidualnym, interesie wspólnym konkretnej grupy zawodowej (np. nauczycieli, lekarzy, adwokatów). Jest też mowa o interesie prawnym, faktycznym, w którym obywatel wprawdzie jest bezpośrednio zainteresowany rozstrzygnięciem sprawy, jak w przypadku interesu prawnego, nie może jednak tego zainteresowania poprzeć przepisami prawa powszechnie obowiązującego, społeczno-gospodarczym, umownym, o interesie osobistym, jednostki, o ważnym interesie, o interesie materialnym. Znane są także konflikty, których podłożem są interesy i prawa (ludzi) grup społecznych. Wszystkie rodzaje interesów mają swą prawną ochronę.
Wiadomo, że w całej dotychczasowej historii cywilizacji występowała zarówno w stosunkach miedzy ludźmi – społecznościami nieuchronna sprzeczność, ale i sprzeczność interesów między jednostką i grupą, jak też między grupą i państwem, jednostką i państwem. Racje państwowe, które uwzględniają interes całego społeczeństwa i z istoty państwa z natury powinny służyć dobru całemu każdego obywatela, bowiem są one nadrzędne w stosunku do wszelkich motywacji jednostkowych bądź jednostek podziału terytorialnego. Można tu postawić zarzut, że użycie określenia „wszelkie motywacje jednostkowe” sugeruje sprzeczność nie do pokonania między takimi motywacjami, a motywacjami społecznymi lub państwa.
Uznanie Narodu za władzę zwierzchnią w państwie, o czym była mowa w poprzednich esejach, neguje pogląd sugerujący (w PRL), jakoby państwo było nadrzędne nad społeczeństwem i obywatelem. Elementy takiego poglądu i prawa, świadczące jednak o sprzeczności interesów, są także obecnie (np. wywłaszczenie nieruchomości). Wpierw musieli być ludzie, a potem państwo. Istota zagadnienia polega tylko na nadrzędności interesów państwa (nie mylić z relacją: państwo a obywatel) w konfrontacji z interesem obywateli, ale o tym szczegółowiej będzie mowa w kolejnym temacie. Natomiast teraz przedmiotem szczególnej uwagi jest relacja: interes indywidualny obywatela a interes społeczny.
Historycznie rzecz ujmując, wspólną podstawą historyczną konfliktów interesów było rozwarstwienie społeczne (a nie państwo), i stosunek ludzi do środków produkcji oraz do pracy, tak też pozostało po teraźniejszość. Gorzej, pojawiła się sprzeczność (później konflikty) na podłożu sprawiedliwego podziału owoców pracy oraz wyzysku, istniejącego i obecnie. Z tym wiąże się sprzeczność interesów ludzi np. biznesu i grup społecznych, jak i osób wyrażających tę koncepcję. Pojawił się też problem praktyczny przezwyciężenia indywidualizmu i egoizmu oraz różnie pojmowanego kolektywizmu.
Podstawą rozwiązywania problemu stosunków, a raczej konfliktów między interesami jednostkowymi i ogólnymi oraz zespołami pracowników w PRL była teza głosząca jedność (niesprzeczność) interesów, a nie traktowanie jednych z nich jako nadrzędnych lub podrzędnych wobec drugich. Rzeczywistość przeczyła temu poglądowi. Głoszono tezę o jedności interesów jednostki i społeczeństwa, która miała stanowić podstawę integracji narodu, jego jedności ,moralno-politycznej. Społeczeństwo za PRL-u było jednak zróżnicowane – podobnie rzecz ma się i obecnie – pod względem klasowym, materialnym, kulturalnym, światopoglądowym i obyczajowym, ale głoszono, że dominuje w nim zasadnicza zgodność interesów ekonomicznych i politycznych, stanowiąca podstawę jednoczenia narodu wokół wspólnych celów, i jednego programu rozwoju społeczno gospodarczego.
Dominował pogląd, głoszony szczególnie przez propagandystów partyjnych, że interesy jednostek mieszczą się w interesie społecznym, są jego częścią składową. Mniemano, że zaspokojenie interesu społecznego jest warunkiem i podstawą interesów jednostki. Podobnie rzecz miała się z bezpieczeństwem publicznym, które miało być również udziałem każdego obywatela i stanowić podstawę i warunek jego osobistego bezpieczeństwa i wolności. A w sferze ekonomicznej mówiono o zgodności interesów jednostki i społecznych, co miało wyrażać się w tym, że program rozwoju społeczno-gospodarczego jest jednocześnie programem poprawy warunków materialnych obywateli, ich rozwoju i zaspokojenia potrzeb. W sferze kultury i oświaty jedności interesów jednostkowych i ogólnych miały służyć ciągłe wzrastające nakłady na naukę, kulturę i oświatę, wzrost szans i możliwości uzyskiwania wykształcenia oraz kwalifikacji zawodowych, zwiększanie się liczby ludzi z wyższym wykształceniem, a tym samym wzrost możliwości wszechstronnego rozwoju jednostek ludzkich. W sferze moralnej, to jedność interesów jednostkowych i społecznych, która miała ujawniać się w stopniowo poszerzającej się indywidualnej akceptacji społecznej propagowanych wartości i reguł moralnych, służących zarówno harmonii stosunków społecznych i rozwoju społecznego państwa, jak i dobra jednostek.
Trzeba w tym miejscu zauważyć, że dziś – w systemie pluralizmu politycznego – ciągle oczekujemy na wielość programów chociażby w zakresie ekonomicznym, politycznym, edukacyjnym i kulturalnym. Ale niestety – jak za PRL – jako obywatele polscy nie mamy nadal swobodnego wyboru programu. A, nie mająca nic wspólnego z interesem państwa, społeczeństwa jako całości i obywateli, brutalna walka ugrupowań partyjnych o władzę w państwie urzeczywistniana jest przy pomocy argumentów nie mającymi żadnego związku z interesem obywateli polskich, ale i państwa. Jest ona negacją nadziei narodu polskiego na lepsze państwo.
Echo Iławy nr 2 (V) z 12 stycznia 2011 r.