O METODACH I WOLNOŚCI DYSKUTOWANIA (cz. I) - Echo Iławy nr 8 z dnia 22 lutego 2012 r.
Metody i techniki wolności dyskutowania są różne, ale każda powinna przede wszystkim służyć doskonaleniu dyskutowanej materii, nadto każda z nich powinna być nasycona zasadą dobrej wiary, dobrymi obyczajami i kulturą, jednakże nierzadko bywa, że dyskutujący, a nawet prowadzący dyskusje, kierują się złą wiarą. Słownikowo ujmując dyskusja to wymiana poglądów na określony temat, lub wspólne rozpatrywanie określonego zagadnienia. Dyskutant musi wykazać się znajomością problematyki i umiejętnością argumentowania (najmocniejszy argument jest wtedy prawie wszyscy tak myślą), aby uniknąć skutków manipulowania dyskusją, co – niestety – się zdarza. Prowadzona jest zwykle w ustnej lub pisemnej formie, a ostatnio na internetowych fortach dyskusyjnych.
Wiadomo, że dyskusja jest także metodą dydaktyczną, edukacyjną. Jest ona jedną z form uczenia się, studiowania, której istota polega na zorganizowanej wymianie myśli i poglądów uczestników grupy na określony temat. Dyskusją, jako metodą nauczania i studiowania, chcemy zainspirować uczniów lub studentów do oceny faktów, zdarzeń, konfrontacji różnych stanowisk, pokazywania możliwości różnych rozwiązań problemu i do podejmowania w dobrej wierze decyzji. Podczas egzaminów dyskusja jest metodą sprawdzania poziomu wiedzy, naprowadzania na sposób ułatwiający zrozumienie pytania, lub zagadnienia.
`W wyniku dyskusji dochodzi do konwersji różnych poglądów, czasami do wypracowania kompromisów i ustalenia wspólnych stanowisk. Jest ona formą pracy zespołowej. W ten sposób pracują posłowie i senatorzy. Dyskusje typu parlamentarnego powinny być skuteczną formą zbiorowego wysiłku koncepcyjnego uzgadniania stanowisk i kolektywnego decydowania. Muszę tu zwrócić uwagę, że nie było i nie ma państwa bezkonfliktowego, takie też są dyskusje, zwłaszcza na forum władz przedstawicielskich. Podobnie rzez ma się z dyskusją radnych na sesjach plenarnych. Sformalizowaną dyskusją są urzędowe narady koordynacyjne np., wójta (burmistrza, prezydenta miasta). A sędziowie wymiaru sprawiedliwości, na podstawie dyskusyjnej oceny dowodów, argumentów i kontrargumentów stron, mogą wydawać sprawiedliwe wyroki. Dyskusja jest również formą pracy pracowników nauki.
Ważną rolę w tym procesie stanowi dyskusja aktywna, dynamiczna, uwarunkowana granicami wolności słowa, dobrą wiarą i wyrażania poglądów (zob. art. 54 ust 1 Konstytucji RP), z ograniczeniami zawartymi w art. 31, 228, 232 tej konstytucji. Jest ona możliwa wówczas gdy jej uczestnicy znają przedmiot dyskusji, cieszą się dobra opinią jako ludzie poważni i odpowiedzialni i działający w dobrej wierze. To kryterium wiąże się także z postawą moralno-etyczną dyskutantów (z zalet moralnych – za W. Tatarkiewiczem – cenię nade wszystko życzliwość między ludźmi, a nie znoszę nienawiści). Jeśli oczywiście znają przedmiot dyskusji nie tylko od strony teoretycznej, lecz również praktycznej. Muszę dodać, że szczególnie dynamiczna jest dyskusja, gdy jej uczestnicy należy do rozmaitych kontrowersyjnych ale nie antagonistycznych ugrupowań.
Można powiedzieć, że jedną z metod dyskutowania jest też wolna dyskusja, o charakterze postulatywnym. Chodzi wtedy o to, by w dyskusji o charakterze dydaktycznym, naukowym i praktycznym, każdy wypowiedział się jakie ma zastrzeżenia do wypowiadanych przez uczestników dyskusji poglądów i argumentów, jeśli ma inny pogląd lub zastrzeżenia, albo może pogłębić argumentację. Idzie też o to, by w dyskusji każdy, w granicach dobrej wiary i zasad współżycia społecznego, mógł wygarnął wszystko, co mu się nie podoba, by wypowiedział się, jakie ma zastrzeżenia np. do wygłoszonego poglądu lub do planu działania i sposobów realizacji. Ważne jest, aby dyskusja nie przerodziła się w ogólną kłótnie, ale by maksymalna liczba wątpliwych zagadnień została wyjaśniona.
Jednym z rodzajów dyskusji, wyróżniającej się ze względu na formę prowadzenia jest tzw. dyskusja bez „obaw i zastrzeżeń”, nazywana także obiektywnym ustaleniem ryzyka. Dyskusje takie organizowane są w przypadku, gdy są obawy, wątpliwości przed podjęcie decyzji czy po jej powzięciu. W dyskusji tej, podobnie jak w przypadku dyskusji dynamicznej, każdy uczestnik może mówić, co chce. Dyskusja ta przypomina dyskusję wolną. Jej celem jest z jednej strony danie możności każdemu z jej uczestników wypowiedzenia nurtujących go przemyśleń, poddanie ich kolegialnej dyskusji, a tym samym obiektywnej ocenie słuszności wysuwanych zastrzeżeń. Z drugiej strony rezultatem wymiany zdań może być określenie rzeczywistych trudności, które ujawniły się w procesie przygotowywanych decyzji, lub po ich podjęciu. Mogą też być wykazane – nierealne – elementy jakiegoś programu działania, wykryte cele przeciwników, kolidujące z celami danego zespołu czy władzy, obliczony stopień prawdopodobieństwa powstania niepomyślnych warunków i niepożądanych skutków.
W trakcie wszechstronnej dyskusji może zaistnieć podenerwowanie, wywołane przez osoby z wnikliwszym zaznajomieniem się z przedmiotem sprawy, ale na skutek dyskusji następuje wzajemne porozumienie. Poddanie dyskusji (czasem krytyce) własnych obaw, zastrzeżeń, niekiedy niewiedzy powoduje, że przeważnie uczestnicy dyskusji wspólnie przekonują się o iluzyjności swych lęków.
Inny rodzaj dyskusji, to dyskusja wielostopniowa. Gdy jest zbyt duża liczba osób, a dyskusja ma być wnikliwa i skuteczna, albo nie można zebrać wszystkich uczestników w jednym pomieszczeniu, nadto, nie każdy jest doświadczony w występowaniu przed większym audytorium i nie zabiera głosu (nie wchodzi na mównicę) z powodu onieśmielenia, organizowane są dyskusje wielostopniowe. Cały zespół uczestników bywa dzielony nawet na kilkuosobowe grupy. Następnie, po dyskusji, każda grupa deleguje swego reprezentanta do przedstawienia wyników obrad, lub na dyskusje wyższego stopnia. Zaletą tej metody jest włączenie do dyskusji większą liczbę osób, szczególnie przekonanych, że ich głos będzie opublikowany, lub w inny sposób zostanie odnotowany.
O METODACH I WOLNOŚCI DYSKUTOWANIA (cz. II) - Echo Iławy nr 9 z dnia 29 lutego 2012 r.
Bywa, że dyskusja ma formę pisemno-ustną, innymi słowy charakter improwizacji. Taki udział w dyskusji polega na odczytaniu streszczenia referatu lub koreferatu, gdyż pełny tekst podany zostaje do wiadomości dyskutantów w publikacji wyprzedzającej dyskusję, albo załączony przy zaproszeniu do udziału w konferencji albo w zebraniu. Warto dodać, że czytanie uprzednio opublikowanego tekstu nie należy do racjonalnego wykorzystania czasu. Muszę nadmienić, że uczestnicy np. konferencji naukowej, po przedstawieniu w punktach tez opublikowanego materiału, uzupełniają je dodatkowymi refleksjami.
Szczególne znaczenie przypisuje się dyskusji panelowej, która wiąże się z dyskusją pisemno-ustną. Panel jest słowem angielskim i oznacza zespół dyskutantów, specjalistów z różnych dziedzin, wybraną grupę, przedstawicieli jakiegoś większego audytorium, prowadzącą dyskusję (także w radiu lub telewizji) na określony temat, naturalnie w celu przedstawienia różnych punktów widzenia i wzbudzenia zainteresowania. W zależności od ustalonej i ogłoszonej zasady prowadzenia dyskusji panelowej, osoby zebrane na sali mogą autorom wystąpień zadawać pytania bezpośrednio bądź na piśmie, kierując je na ręce przewodniczącego, który następnie przekazuje do odpowiedniego referenta (niekiedy tylko dyskutanta). Telewidzowie i radiosłuchacze bywają najczęściej biernymi uczestnikami dyskusji panelowej, ale czasami są podane numery telefonów, pod które można zgłaszać pytania.
Na uwagę zasługuje dyskusja przez telefon, mająca szczególny charakter. Dzieje się tak na przykład w niektórych formach dyskusji panelowej, organizowanej przez telewizję czy radio z możliwością telefonicznego współudziału telewidzów, bądź radiosłuchaczy w dyskusji prowadzonej za pośrednictwem telefonu albo podczas tzw. telekonferencji. Coraz częściej konferencje, narady, doraźne dyskusje, odbywają się na przykład między kierownikami organów administracji publicznej, prokuratorami, komendami policji drogą telefoniczną przy użyciu łącznicy dyspozytorsko-konferencyjnej. Urządzenie takie pozwala kierownikowi siedzącemu we własnym gabinecie przy biurku na udział w dyskusji. Zalety telekonferencji są wielorakie, na przykład: bezpośredni kontakt bez odrywania się od pracy, zwiększa się operatywność i skuteczność funkcjonowania instytucji, bądź zakładu i oszczędza czas.
Współuczestnictwo w dyskusji siłą rzeczy zobowiązuje do znajomości zagadnienia, w których się wypowiada. Ale z tym wymogiem bywa przeróżnie. Im mniejszą ktoś ma wiedzę o przedmiocie dyskusji, bo nie jest np. oczytany, słabo wykształcony, tym gorzej niedorzecznie i głupio się wypowiada, narusza zasady obiektywnej dobrej wiary, gdyż nie wie o tym, i odwrotnie – im człowiek ma większy zasób wiedzy, tym większa orientacja w przedmiocie dyskusji i zwiększone poczucie odpowiedzialności za wypowiadane słowo. Więcej, uczestnik dyskusji, zwłaszcza prowadzący dyskusję, powinien wykazać się znajomością ogólnych prawideł dyskusji, np. dbać o parytet czasu dyskusji, szanować zasadę nieprzeszkadzania innym dyskutantom (taka sytuacja, zwłaszcza w dyskusjach telewizyjnych, często istnieje), nie kierować się impulsem, nie insynuować komuś coś złego.
Warto zwrócić uwagę, że człowiek, z którym zamierzamy wszcząć dyskusję, powinien być w normalnym stanie psychicznym. Nie warto wdawać się w dyskusję z osobą niezbyt normalną, cierpiącą na jakieś zaburzenia, z maniakiem umiejącym rozmawiać na jeden tylko temat, z osobą ograniczoną, nie rozumiejącą naszej argumentacji. Bywa, że dyskusja przekształca się w walkę partyjną, albo ideologiczną. Są też przypadki nadmiernej gloryfikacji czegoś lub cech kogoś, albo przeciwnie. Granice dyskusji z taką osobą są wyraźnie zawężone, bo sposób widzenia rzeczywistości jest zbytnio ograniczony. Dodać tu wypada, że rozum nie u każdego oznacza umiejętność wyciągania sensownych i racjonalnych wniosków z dyskusji i z bogactwa zjawisk społecznych. Znana jest też zasada, że „Mądry z głupim nie mogą rozmawiać”. Trzeba również pamiętać, że trudna – czasami bezsensowna – jest rozmowa z osobą należącą do antagonistycznego ugrupowania, niekiedy na zasadzie znanej z odległej przeszłości „ekskomuniki”, czyli kontaktów z zabłąkaną owcą z „owczarni”. Warto też przywołać znaną zasadą, która brzmi: „Nie chcesz słuchać bezsensów, nie dawaj powodu do ich mówienia”.
Kolejna sprawa, to problem realizacji prawa do repliki w dyskusji. Rzymianie (starożytni) zamykali to prawo w sposób lapidarny: „niech będzie wysłuchana i druga strona”. Dyskusja nie powinna więc być prowadzona na zasadzie monologu (mówiący mówi do siebie) w długiej wypowiedzi, w czasie której, oponent nie może dojść do głosu, jak – niestety – się zdarza np. w dyskusjach telewizyjnych. A przecież druga strona ma również prawo do wypowiedzenia się, i to na zasadzie – muszę to podkreślić – parytetu czasowego.
Naruszenie parytetu w dyskusji równe jest z naruszeniem prawa człowieka. Bywa też, że zacietrzewiony dyskutant – z pomocą prowadzącego dyskusję – (zbyt często funkcjonuje tu sympatia partyjna albo antypatia, zacietrzewiona stronniczość), nie da ani słowem wypowiedzieć się przeciwnikowi, nawet wówczas gdy jest pomawiany o czyny naganne. Przy tej okazji dodam jeszcze, że angielski filozof, prawnik i mąż stanu F. Bacon (1561-1626) wyrażał opinie, że ten, kto chce tylko sam mówić, zagospodarowuje czas na dyskusję pytaniami, bez umożliwienia odpowiedzi, przypomina człowieka, który sam chce tańczyć, zaś F. M. A. Wolter (1694-1778), który zwalczał różne formy nietolerancji, mawiając: „Nie podzielam twoich poglądów, lecz będę zawsze bronił twego prawa do ich wypowiedzenia”. Chyba zasadne jest pytanie, w jaki sposób realizowana jest ta zasada w naszym, obecnym państwie demokratyczno-obywatelskim?
O METODACH I WOLNOŚCI DYSKUTOWANIA (cz. III) - Echo Iławy nr 10 z dnia 7 marca 2012 r.
Prawo do dyskusji i doskonalenia w sposób aktywny własnej odrębności, umiejętności, obyczaje dyskutowania, niekiedy ich upadek, znane były już przed naszą erą i rozwijało się wraz z rozwojem cywilizacyjnym i intelektualnym ludzi. A jeśli chodzi o przedmiot dyskusji, to warto znać uwagę greckiego najwszechstronniejszego uczonego starożytności – Arystolesa (384-322 p.n.e), który konstatował, że do dyskusji nadaje się tylko taki temat, który wymaga pracy umysłu. Dyskusja nie jest pogawędką, w czasie której możemy sobie pleść co nam ślina na język przyniesie. Dyskutować należy nad zasadami, na których opiera się państwo i współżycie społeczeństwa. Inaczej mówiąc, w dyskusji należy trzymać się zasady, by nikomu nie sprawiać niepotrzebnie przykrości i bólu, jak to się – niestety – nawet zbyt często zdarza. I jeszcze: dyskutant powinien zachować wszelkie konwencje kulturowe i społeczne, roztropność (roztropny dobór słów), szanować różne punkty widzenia dyskutowanego zagadnienia, obyczaje międzyludzkie, mięć odwagę przyznania się, że czegoś nie wie, posiadać świadomość tego, o czym dyskutuje i co robi, posiadać zdolność wgłębiania się w materię, którą się zajmuje i bierze udział w dyskusji.
Przy wyborze tematów dyskusji i motywów dyskusji (one bywają różne) nie należy popadać w skrajności. Innymi słowy, nie można więc przyjąć, że na jednym posiedzeniu będziemy dyskutować na przykład o ustrojowym prawie administracyjnym, o prawie materialnym, o stanowieniu i stosowaniu tych praw, o etyce. Jeżeli chcemy, aby dyskusja była owocna, inspirująca, by ułatwiła sformułowania racjonalnych wniosków, jej przedmiotem powinien być temat wąski, a dyskutanci powinni mieć bogatą wiedzę merytoryczną i polemiczną zdolność krytycznego spojrzenia na istniejącą rzeczywistość, a przynajmniej dobrą orientację o istocie dyskutowanego zagadnienia. Jednak nie można popadać w skrajność i wybierać zbyt ścieśnione zagadnienia dyskusji. Prócz tego, dyskutujący powinni mięć świadomość, dla kogo jakim celom ma ona służyć.
Szczególnie ważna jest również kwestia efektów dyskusji. Wielki uczony polski, o głęboko ludzkim charakterze L. Hirszfeld (1884-1954, muszę dodać, że głęboko troskliwa rozmowa ze mną, jako pacjentem w szpitalu we Wrocławiu, wywarła na mnie wrażenie nie do zapomnienia) dobitnie pisał: „Nie ma rzeczy dość bezspornej ani dość błahej, która by w Polsce nie wywołała dyskusji. Przemawianie jest u nas odruchem warunkowym na istnienie słuchaczy, a nie zagadnień”.
Plagą wszelkiego rodzaju dyskusji np. w telewizji jest maniera zabierania głosu z obowiązku partyjnego (np. posłów, senatorów), a na konferencjach naukowych z potrzeby wykazania się aktywnością publikacyjną. Nie bez znaczenia tu jest pragnienie, aby nazwisko znalazło się w sprawozdaniu zabierających głos. Kto nie był na konferencji lub na dyskusji, przeczyta wzmiankę, ale nie będzie wiedział, że X przemawiał głupio czy mądrze dostrzegał sprawy społeczne, narodu i państwa. Ale ten X mniema, że informacja o zabraniu głosu, może mieć wpływ na ocenę i awans.
Kolejnym zagadnieniem jest jakiś rezultat dyskusji. Zdarza się, że dyskutant stwierdza iż zagadnienie zostało źle postawione. Zarzut ten ma szczególny walor, gdy jego autorem jest autorytet merytoryczny, niekiedy jednak większą wagę ma autorytet polityczny oraz władzy. Wynik dyskusji bywa jednak pożyteczny, chociaż nie w takim zakresie jak zakładał organizator. I to również bywa wartościowe. Stawiane są więc pytania, jakie mogą być rezultaty dyskusji w porównaniu z założonym celem? Warunki skuteczności dyskusji przedstawia się następująco:
po pierwsze, dyskusja może być interesująca i skuteczna, gdy jej uczestnikami są podmioty merytoryczne i inteligentne, wypowiadają swe myśli odważnie (tzn. ludzie, którzy wiedzą czego dotyczy przedmiot dyskusji) a cele, które zostały zamierzone, zostały osiągnięte – współuczestnicy zostali przekonaniu, przedstawione tezy okazały się słuszne i prawdziwe, a argumenty pogłębione. Nie ma potrzeby przekonywać o tym, jak potrzebna jest wiedza, inteligencja i kultura, odwaga, uczestnikom dyskusji w demokracji. Warto przy tym pamiętać, że czasami ludzie ci uważają, że stoją na nieosiągalnych wyżynach, że odznaczają się niesłychaną inteligencją, by wywołać u przeciwników poczucie niższości, u innych krytykę i sprzeciwy;
po drugie, jeśli dyskusja chociaż częściowo osiągnęła swój cel np. inicjatywny, użyteczny, tzn. mająca praktyczne zastosowanie, lub naukową i dydaktyczną wartość. W jej trakcie teza dyskusji została doprecyzowana, a uczestnicy przekonani o zasadności odbytej dyskusji;
po trzecie, uczestnicy dyskusji zostali przekonani o słuszności dyskusji, uzgodnili wspólny język (dyskutanci czasem mówią jakby różnymi językami, posługują się różną terminologią, co bywa gorsze niż sama różnica poglądów), ich zdanie zostało ugruntowane, lub zmienione, fakty inaczej zinterpretowane, lub objaśnione. Przykładem może być tocząca się debata o ACTA. I jeszcze jedna uwaga. Dyskusja może być skuteczna, gdy jej uczestnicy kierują się osobistą wiedzą o przedmiocie dyskusji i rozumem.
Niekiedy tezy dyskutowane bywają inaczej sformułowane, niż załączone do zaproszenia uczestnictwa w dyskusji, zwłaszcza te uzupełnione. Bywa, że zabierający głos w dyskusjach, zwłaszcza polityk lub przedstawiciel władz, chce koncepcji przeciwnika przeciwstawić swój punkt widzenia, uzasadniając że ma on więcej stron pozytywnych, co ożywia polemikę, zwłaszcza gdy adwersarz jest przeświadczony o prawdziwości i prawości swego poglądu, albo nad rozum przedkłada intuicję (przed takimi ludźmi warto mieć się na baczności), w głosie dyskusyjnym ujawnia niewłaściwy stosunek do rzeczywistości, jest stronniczy (co się zdarza), albo gdy pogląd nie został jasno przedstawiony, lub treść nie jest uporządkowana.
Zdarza się, że w wyniku dyskusji zostają jednak przyjęte poglądy przeciwników, co dowodzi zrozumienie dla ich punktu widzenia, jednak nie oznacza, iż są doskonałe (w nauce nie ma doskonałości, wszystko musi być doskonalone, żaden człowiek nie jest doskonały). Bywa więc, że wyniku dyskusji przeciwnicy ustępują. Jest to w znacznej mierze kwestia umiejętności prowadzącego dyskusję i dyskutujących, zwłaszcza przygotowanie dyskusji. Znane są również przypadki, że dyskutant posługując się frazeologią, nie mającą pokrycia w rzeczywistości, zwalcza wygłoszony pogląd, o którym ma mętne pojęcie.