Odmienna od męskiej wrażliwość kobiety

Odmienna od męskiej wrażliwość kobiety

Iławska Fundacja Edukacji i Rozwoju realizuje projekt pt. „Przedsiębiorcza kobieta”, którego celem jest przełamanie stereotypowego podziału na tzw. zawody męskie i żeńskie, pokazanie kobiet przedsiębiorczych, odnoszących sukcesy zawodowe a przy tym często wykonujących właśnie męskie zawody. Taką osobą jest Honorata Cybula.

Absolwentka Akademii Muzycznej im. J. Paderewskiego w Poznaniu w klasie dyrygentury prof. Krystyny Domańskiej – Maćkowiak. Od 1993 roku – kierownik artystyczny i dyrygent chóru mieszanego „Camerata”. Nauczyciel akademicki, pedagog muzyczny. W swoim dorobku artystycznym ma ponad 500 koncertów chóralnych i wokalno – instrumentalnych na całym świecie, nagrania radiowe i płyty CD. Według Honoraty Cybuli muzyka to sztuka, której zdecydowanie bliżej do nauk ścisłych niż humanistycznych. Jest jej pasją i metodą na życie. Honorata Cybula ma umiejętnośc dostrzegania potrzeb i doskonalenia pomysłów a to świadczy o jej przedsiębiorczości. Ta idea jest bliska iławskiej Fundacji Edukacji i Rozwoju, która od kilku miesięcy realizuje projekt „Przedsiębiorcza kobieta”.

Jaka była Pani droga do kariery kobiety – dyrygenta?

Pamiętam, jak w szkole podstawowej – a była to Szkoła Podstawowa nr 3 w Iławie – pisaliśmy wypracowanie na temat „Kim chciałbyś być w przyszłości?”. Napisałam wtedy, zachwycona śpiewem w scholi i zajęciami w Ognisku Muzycznym, że dyrygentem. To wypracowanie utkwiło mi w pamięci i po latach wracam do niego myślami. Dziś rzeczywiście jestem dyrygentem a moje dziecięce marzenia się spełniły. Zdolności muzyczne odziedziczyłam po rodzicach. Oboje byli bardzo muzykalni. W domu bardzo dużo się śpiewało i myślę, że w tej tradycji rodzinnej należy doszukiwać się mojego zamiłowania do muzyki. Swoją edukację muzyczną rozpoczęłam w Iławie w Ognisku Muzycznym, potem była Szkoła Muzyczna II stopnia w Olsztynie, a następnie studia na Akademii Muzycznej w Poznaniu.

Bardzo miło wspominam „okres poznański” w moim życiu. Przez 10 lat pracowałam w Poznaniu, prowadziłam tam zespoły, które również osiągały sukcesy.

Proszę nam zdradzić, czy dużej dyscypliny wymaga praca z chórem „Camerata”?

Chór „Camerata” prowadzię od 18 lat. Osiągnięcia chóru zaliczam do swoich sukcesów artystycznych. A trzeba wiedzieć, że praca z dużym, amatorskim zespołem chóralnym jest bardzo specyficzna. Chodzi tu zwłaszcza o formę pracy. Swoim chórzystom powtarzam: wspaniałą formą współżycia między ludźmi jest demokracja, ale nie ma miejsca na nią w zespole chóralnym. Tu panuje „dyktatura” – oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa. U podstaw tej „dyktatury” leży wspólne dążenie do celu, jakim jest w tym wypadku artystyczna projekcja utworu chóralnego. Jest on sztuką wymagającą koncentracji, szybkiego i inteligentnego myślenia, postrzegania niuansów, wewnętrznego i zewnętrznego porządku. Wspólna, zespołowa realizacja poleceń wydawanych przez dyrygenta pozwala uniknąć chaosu i bałaganu, daje możliwość tworzenia w dobrej atmosferze sztuki pełnej emocji i ekspresji. Oczywiście ta „dyktatura” ze strony dyrygenta oparta jest na wielkiej empatii, na wiedzy, na otwarciu się i szczerości wobec chórzystów. Powoduje, że praca na próbach a potem koncerty, pomimo ciężkiej pracy i wielokrotnie zmęczenia, staje się przyjemnością.

Czy kobiecie – dyrygentowi jest trudniej niż mężczyźnie – dyrygentowi osiągnąć sukces w zawodzie?

Proszę zauważyć, że samo określenie zawodu ma rodzaj męski. Zawód muzyka wymaga odpowiednich predyspozycji i zdolności, udoskonalanych poprzez wielogodzinną pracę nad samym sobą, nad swoimi umiejętnościami, ale też i niepotrzebnymi słabościami. I tu kobieta stoi na równi z mężczyzną. Ale świat nie lubi jednostajności. Odmienna od męskiej wrażliwość kobiety, jej wylewność emocjonalna, matczyne podejście do trudnych sytuacji powoduje, że niejednokrotnie trudnej jest jej pracować w zawodzie dyrygenta. Kobieta – dyrygent pracując w tym zawodzie musi bardzo być świadoma swojej psychiki, swojej emocjonalności. A do tego dochodzą szczególne obowiązki związane z prowadzeniem domu i wychowaniem dzieci. Ale można przecież sytuację odwrócić. Wymienione przez mnie cechy kobiety – dyrygenta i jej doświadczenia życiowe sprawiają, że głębiej wnika ona w muzykę, odkrywa w jej szczegółach ekspresję, w sposób bardziej „sprawiedliwy” kieruje zespołem. Jednak z przykrością muszę stwierdzić, że dyrygent mimo wszystko to zawód męski.

Jak oceniłaby Pani swoje realcje z chórzystami?

Pracuję z ludźmi, z dziećmi i z dorosłymi, w bardzo trudnej materii sztuki muzycznej. Muzyka jest sztuką, która przekazuje piękno słuchaczowi w sposób bardzo ulotny, za pomocą trwających chwilę dźwięków. Ten fakt powoduje , że kreowanie muzyki wymaga dyscypliny w tworzeniu każdego dźwięku. Ta dyscyplina wymaga przede wszystkim dobrej organizacji zarówno artystycznej, jak i formalnej każdej próby i koncertu. Praktycznie na tych dwóch działaniach oparta jest moja praca w zespole chóralnym. Jasne zasady i formy pracy w chórze przekładają się na efekt końcowy. Ale oczywiście śpiew chóralny to nie tylko dźwięki, ale też i emocje, które dopełniają w sposób niepowtarzalny struktury muzyczne. Te emocje wnosi do wykonywanego utworu każdy chórzysta. Są one wynikiem wiedzy, umiejętności, doświadczeń życiowych.

Moja pozycja „z drugiej strony” zespołu pozwala obserować ludzi, widzieć ich indywidualność, którą włączam w zespół chóralny. Tu jestem dyrygentem. Scalam ludzi w ich dążeniach do harmonijnego śpiewu. Całym sercem i swoimi umiejętnościami pomagam w osiąganiu celu, jakim jest wykonanie utworu. Uczę, poprawiam, dyscyplinuje, ale też zachęcam, chwalę, twórczo inspiruję. A poza próbą i poza koncertem staję się dla chórzystów osobą prywatną, starającą się budować ze wszystkimi chórzystami relacje rodzinne. Bo w chórze jesteśmy rodziną – znamy się nie tylko od strony działań artystycznych, ale też i osobistych – pomagamy sobie wzajemnie, jesteśmy dla wsparciem siebie w codziennych problemach i kłopotach, możemy na siebie liczyć. Przyjaźnie chóralne świadczą o tym, że chór dobrze funkcjonuje, że pozwala chórzystom dopełniać ich życie zawodowe i osobiste piękną wartością sztuki. Ja jako dyrygent jestem cząstką tej rodziny. Dzięki temu czuję się dobrze ze swoim zespołem zarówno na scenie, jak i poza nią.

Czy uważa Pani, że istnieje różnica w pracy z kobietami a mężczyznami?

Zarówno z kobietami jak i z mężczyznami pracuje mi się bardzo dobrze. Panie i panowie wnoszą we wspólne śpiewanie odmienne wartości. Kobiety są bardziej emocjonalne, dbają o muzyczne szczegóły, podczas pracy nad utworem, zabiegają o estetyczny wizerunek chóru. Mężczyźni postrzegają muzykę całościowo, bardzo zdyscyplinowanie podchodzą do kolejnych prób i koncertów, świetnie sprawdzają się w organizacji koncertów. Obie grupy żeńska i męska wzajemnie w chórze się uzupełniają, co w efekcie pozwala stworzyć chór mieszany.

Czy działalność, która wymaga nieprawdopodobnej dyscypliny można przyrównać do funkcjonowania dobrej firmy?

Myślę że tak. Chór działa jak dobrze zorganizowana firma. Jej funkcjonowanie musi opierać się na jasnych zasadach działania. Istnieje tym samym w chórze wewnętrzny status, wg którego pracują chórzyści. Odmienność funkcjonowania chóru polega jednak na tym, że o ile w firmie produkcyjnej czy usługowej występuje zależność służbowa, to w działaniach hobbystycznych opieramy się na dobrej woli i na wzajemnym zaufaniu . I to jest niekiedy trudne. Osoby, którzy przychodzą na próby, zostawiają dwa razy w tygodniu na dwie godziny swoje rodziny, swoją pracę zawodową i muszą podporządkować swoje życie wyznaczonym terminom prób i koncertów. Intensywnie pracują w delikatnej, muzycznej materii i pozwalają dyrygentowi na sięganie do ich umiejętności oraz emocji i muszą to robić systematycznie, niezależnie od szeroko rozumianego „dobrego” czy „złego” dnia. A dyrygent jako szef „firmy chór” może tylko w sytuacjach jakichkolwiek niedociągnięć ze strony chórzysty rozmawiać z nim, prosić go, zachęcać, wyjaśniać.

Czy cechy, które pani posiada, prowadząc chór sprawdzają się w domu?

Nie zawsze. Kiedy działam twórczo i dużo wymagam od siebie, niekiedy przekładam to na rodzinę. Muszę jednak stwierdzić, że robie to coraz rzadziej. Uważam, że każdemu należy dać przestrzeń do własnego widzenia świata i realizowania w nim własnych zainteresowań. Moja rodzina nauczyła się ze mną żyć z moją muzyczną duszą i dyscypliną. Zaakceptowała to, jaką jestem osobą. Dom jest dla mnie azylem i cenię sobie w nim ciszę i spokój. I tu już nie jestem dyrygentem, jakim często widza mnie słuchacze. Nie lubię sama podejmować ważnych decyzji, daleka jestem od samodzielnego zarządzania sprawami domowymi. W domu duża pomocą i podporą jest dla mnie mój mąż – Wojciech. Jego wsparcie pozwala mi w pełni realizować się na polu artystycznym. Mąż i syn Jakub śpiewają także w chórze, czynnie uczestniczą w organizacji jego działań. Drugi syn Krzysztof także interesują się muzyką. Obaj synowie grają na różnych instrumentach, śpiewają, tworzą swoją muzykę. Dom nasz jest więc muzyczną pracownią, w której więcej twórczych działań niż muzycznej dyscypliny.

Czy czuje się pani kobietą sukcesu?

Myślę, że tak. Czuję się spełniona zawodowo i prywatnie. Udało mi się życie rodzinne pogodzić z życiem zawodowym, choć muszę przyznać, że momentami było trudno. Zawsze twierdziłam, że do sukcesu nie dochodzi samemu. Do jego osiągnięcia, potrzebni są ludzie dobrej woli, szczerzy, kochający, wierzących w nas i chcących nam pomóc. A ja mam szczęście do spotykania w swoim w życiu dobrych ludzi. I tych najbliższych, i tych spotkanych po drodze, którzy mi zaufali i pozwali na realizację mojej artystycznej pasji.

Jestem szczęśliwa z każdego przeżytego dnia. Staram się szukać w życiu tego co dobre i piękne, a odrzucać to co złe i trujące. Niewiele zmieniłabym w swoim życiu. Przyjmuję je takim, jakie jest. Żyję w zgodzie ze sobą i z tym, co jest wokół mnie. I chcę rozdawać innym te talenty, które darmo otrzymałam od Boga.

Sonda: Honorata Cybula w oczach chórzystów

Hanna: – Zaczęłam śpiewać w chórze w tym samym roku, kiedy Honorata została dyrygentem. Chciała zrobić dobry, znaczący chór i robi to do dziś z wielką energią. Pamiętam, jak zapytała wtedy, czy chcemy odnosić sukcesy. Powiedziała, że jeśli będziemy szanować siebie i swój czas – odniesiemy razem ten sukces. Jest osobą stanowczą i konsekwentną. Nasza praca jest okupiona wielkim wysiłkiem, ale ufamy jej i nie zawiedliśmy się. Jest wspaniale zorganizowanym człowiekiem. Uczestniczyliśmy też w jej życiu prywanym, rodziły się jej dzieci i mimo to nie było odpuszczania. Jesteśmy wiekowo różni, a ona potrafi nas zjednać.

Jagoda: – Odbieram Honoratę jako człowieka bardzo ciepłego. Ma w sobie coś, co zjednuje ludzi.

Jest jak najbardziej kobietą sukcesu, bo prowadzenie takiego chóru jak „Camerata” jest bardzo trudne. Trzeba zebrać kilkadziesiąt osób dwa razy w tygodniu i zachęcić wszystkich do wspólnego śpiewania. Osoba dyrygenta pełni w tym przypadku na pewno kluczową rolę. Gdyby nie było między chórzystami a Honoratą nici sympatii, to przypuszczam, że wszyscy byśmy sobie „odpuścili”. Jest wymagająca, co powoduje nieraz powstawanie drobnych spięć, ale też potrafi rozładować za każdym razem sytuację tak, że chce się śpiewać. Śpiewamy w tym chórze , bo Honorata jest jego dyrygentem. Gdyby był to ktoś inny, człowiek powiedziałby –„mam dość”. Jej nie można odmówić.

Roman: – Śpiewam w chórze od 15 lat. Był on dla mnie kiedyś czymś niedoścignionym, jak marzenie, bo zespół miał już sukcesy. Jest to część mojego życia a każda próba jest jakby świętem. To właśnie osoba Honoraty wyzwala takie uczucia. Ona wie, czego chce, ale nie dąży do celu po trupach. Robi to ze świadomymi ludźmi, których potrafi zaangażować. Mogę powiedzieć, że po tych latach wystarczy, że na nia spojrzę i wiem, w jakim jest stanie emocjonalnym, co się z nią dzieje i co za chwilę będzie. Ten niewerbalny przekaz pomaga w śpiewaniu. Na pewno jest kobietą sukcesu bo to, co robi z naszym chórem i dokładając do tego rodzinę – to jest wielka sprawa i za to jej dziękuję. Gdyby nie ona, to nie wiem, czy chór by się utrzymał.

Kamila Denkowska

Wiadomość napisana przez:

redakcja - napisał 1947 wiadomości ECHO IŁAWY serwis internetowy.


Skontaktuj się z autorem

Napisz komentarz

Dodatek Budowlany

Echo | Dodatek Budowlany

Aktualny numer Echa Iławy

Patronat medialny Echa

Untitled Document
Echo Iławy na Naszej Klasie
Nasz kanał na YouTube

Reklama

echoi.pl

Nasi Partnerzy

Switch to our mobile site

PHVsPjxsaT48c3Ryb25nPndvb19hZHNfcm90YXRlPC9zdHJvbmc+IC0gdHJ1ZTwvbGk+PGxpPjxzdHJvbmc+d29vX2FkX2ltYWdlXzE8L3N0cm9uZz4gLSBodHRwOi8vd3d3Lndvb3RoZW1lcy5jb20vYWRzLzEyNXgxMjVhLmpwZzwvbGk+PGxpPjxzdHJvbmc+d29vX2FkX2ltYWdlXzI8L3N0cm9uZz4gLSBodHRwOi8vd3d3Lndvb3RoZW1lcy5jb20vYWRzLzEyNXgxMjViLmpwZzwvbGk+PGxpPjxzdHJvbmc+d29vX2FkX2ltYWdlXzM8L3N0cm9uZz4gLSBodHRwOi8vd3d3Lndvb3RoZW1lcy5jb20vYWRzLzEyNXgxMjVjLmpwZzwvbGk+PGxpPjxzdHJvbmc+d29vX2FkX2ltYWdlXzQ8L3N0cm9uZz4gLSBodHRwOi8vd3d3Lndvb3RoZW1lcy5jb20vYWRzLzEyNXgxMjVkLmpwZzwvbGk+PGxpPjxzdHJvbmc+d29vX2FkX21wdV9hZHNlbnNlPC9zdHJvbmc+IC0gPC9saT48bGk+PHN0cm9uZz53b29fYWRfbXB1X2Rpc2FibGU8L3N0cm9uZz4gLSB0cnVlPC9saT48bGk+PHN0cm9uZz53b29fYWRfbXB1X2ltYWdlPC9zdHJvbmc+IC0gaHR0cDovL2VjaG9pLmhvbWUucGwvc2Vyd2lzL3dwLWNvbnRlbnQvdGhlbWVzL2dhemV0dGVfa29tcGxldG5hL2ltYWdlcy8zMDB4MjUwLmdpZjwvbGk+PGxpPjxzdHJvbmc+d29vX2FkX21wdV91cmw8L3N0cm9uZz4gLSBodHRwOi8vZWNob2kuaG9tZS5wbC9zZXJ3aXMvaW5kZXgucGhwL3Jla2xhbWEvPC9saT48bGk+PHN0cm9uZz53b29fYWRfdG9wX2Fkc2Vuc2U8L3N0cm9uZz4gLSA8L2xpPjxsaT48c3Ryb25nPndvb19hZF90b3BfZGlzYWJsZTwvc3Ryb25nPiAtIGZhbHNlPC9saT48bGk+PHN0cm9uZz53b29fYWRfdG9wX2ltYWdlPC9zdHJvbmc+IC0gaHR0cDovL2VjaG9pLmhvbWUucGwvc2Vyd2lzL2FkZC9leGNsdXNpdmVfdG9wLmpwZzwvbGk+PGxpPjxzdHJvbmc+d29vX2FkX3RvcF91cmw8L3N0cm9uZz4gLSBodHRwOi8vd3d3Lm9wdHlrLmlsYXdhLnBsPC9saT48bGk+PHN0cm9uZz53b29fYWRfdXJsXzE8L3N0cm9uZz4gLSBodHRwOi8vd3d3Lndvb3RoZW1lcy5jb208L2xpPjxsaT48c3Ryb25nPndvb19hZF91cmxfMjwvc3Ryb25nPiAtIGh0dHA6Ly93d3cud29vdGhlbWVzLmNvbTwvbGk+PGxpPjxzdHJvbmc+d29vX2FkX3VybF8zPC9zdHJvbmc+IC0gaHR0cDovL3d3dy53b290aGVtZXMuY29tPC9saT48bGk+PHN0cm9uZz53b29fYWRfdXJsXzQ8L3N0cm9uZz4gLSBodHRwOi8vd3d3Lndvb3RoZW1lcy5jb208L2xpPjxsaT48c3Ryb25nPndvb19hbHRfc3R5bGVzaGVldDwvc3Ryb25nPiAtIGRlZmF1bHQuY3NzPC9saT48bGk+PHN0cm9uZz53b29fYXV0aG9yPC9zdHJvbmc+IC0gdHJ1ZTwvbGk+PGxpPjxzdHJvbmc+d29vX2F1dG9faW1nPC9zdHJvbmc+IC0gdHJ1ZTwvbGk+PGxpPjxzdHJvbmc+d29vX2N1c3RvbV9jc3M8L3N0cm9uZz4gLSA8L2xpPjxsaT48c3Ryb25nPndvb19jdXN0b21fZmF2aWNvbjwvc3Ryb25nPiAtIGh0dHA6Ly9lY2hvaS5ob21lLnBsL3Nlcndpcy93cC1jb250ZW50L3dvb191cGxvYWRzLzQtZmF2aWNvbi5pY288L2xpPjxsaT48c3Ryb25nPndvb19mZWF0dXJlZF9jYXRlZ29yeTwvc3Ryb25nPiAtIEhvdCBOZXdzPC9saT48bGk+PHN0cm9uZz53b29fZmVhdF9lbnRyaWVzPC9zdHJvbmc+IC0gMTA8L2xpPjxsaT48c3Ryb25nPndvb19mZWVkYnVybmVyX2lkPC9zdHJvbmc+IC0gPC9saT48bGk+PHN0cm9uZz53b29fZmVlZGJ1cm5lcl91cmw8L3N0cm9uZz4gLSA8L2xpPjxsaT48c3Ryb25nPndvb19nb29nbGVfYW5hbHl0aWNzPC9zdHJvbmc+IC0gPC9saT48bGk+PHN0cm9uZz53b29faG9tZTwvc3Ryb25nPiAtIHRydWU8L2xpPjxsaT48c3Ryb25nPndvb19ob21lX3RodW1iX2hlaWdodDwvc3Ryb25nPiAtIDU3PC9saT48bGk+PHN0cm9uZz53b29faG9tZV90aHVtYl93aWR0aDwvc3Ryb25nPiAtIDEwMDwvbGk+PGxpPjxzdHJvbmc+d29vX2ltYWdlX3NpbmdsZTwvc3Ryb25nPiAtIGZhbHNlPC9saT48bGk+PHN0cm9uZz53b29fbG9nbzwvc3Ryb25nPiAtIDwvbGk+PGxpPjxzdHJvbmc+d29vX21hbnVhbDwvc3Ryb25nPiAtIGh0dHA6Ly93d3cuYmlndXNpbnNwaXJhY2plLmV1PC9saT48bGk+PHN0cm9uZz53b29fcmVzaXplPC9zdHJvbmc+IC0gdHJ1ZTwvbGk+PGxpPjxzdHJvbmc+d29vX3Nob3J0bmFtZTwvc3Ryb25nPiAtIHdvbzwvbGk+PGxpPjxzdHJvbmc+d29vX3Nob3dfY2Fyb3VzZWw8L3N0cm9uZz4gLSB0cnVlPC9saT48bGk+PHN0cm9uZz53b29fc2hvd192aWRlbzwvc3Ryb25nPiAtIGZhbHNlPC9saT48bGk+PHN0cm9uZz53b29fc2luZ2xlX2hlaWdodDwvc3Ryb25nPiAtIDE4MDwvbGk+PGxpPjxzdHJvbmc+d29vX3NpbmdsZV93aWR0aDwvc3Ryb25nPiAtIDI1MDwvbGk+PGxpPjxzdHJvbmc+d29vX3RhYnM8L3N0cm9uZz4gLSBmYWxzZTwvbGk+PGxpPjxzdHJvbmc+d29vX3RoZW1lbmFtZTwvc3Ryb25nPiAtIEVjaG9pLnBsPC9saT48bGk+PHN0cm9uZz53b29fdXBsb2Fkczwvc3Ryb25nPiAtIGE6Mjp7aTowO3M6NjQ6Imh0dHA6Ly9lY2hvaS5ob21lLnBsL3Nlcndpcy93cC1jb250ZW50L3dvb191cGxvYWRzLzQtZmF2aWNvbi5pY28iO2k6MTtzOjY0OiJodHRwOi8vZWNob2kuaG9tZS5wbC9zZXJ3aXMvd3AtY29udGVudC93b29fdXBsb2Fkcy8zLWZhdmljb24uaWNvIjt9PC9saT48bGk+PHN0cm9uZz53b29fdmlkZW9fY2F0ZWdvcnk8L3N0cm9uZz4gLSBWaWRlbzwvbGk+PC91bD4=