Iława| Proces ginekologa z Lubawy trwa

lis 5 • Nowości, Społeczeństwo • 127 Widok • Brak komentarzy

W Sądzie Rejonowym w Iławie w ubiegłym tygodniu odbyły się dwie kolejne odsłony procesu przeciwko Sławomirowi Ł., lubawskiemu ginekologowi iławskiego szpitala. Lekarz oskarżony jest o nieumyślne spowodowanie śmierci noworodka. Sąd przesłuchał lekarzy, ginekologów z iławskiego szpitala. Zeznawał także anestezjolog oraz lekarz pediatra. Oskarżyciele posiłkowi (rodzice nieżyjącej Dominiki) dołączyli do akt sprawy fotografie, na których ich córka ma liczne zasinienia. Lekarze nie umieli odpowiedzieć czy to są sińce, czy przypadkowe plamy na skórze. Sąd pytał anestezjologa o bieg wydarzeń z 2008 r. kiedy to doszło do komplikacji przy porodzie Dominiki z Iławy. Lekarz opisywał wszystkie czynności. Mówił również o tym, że chciał pomóc, ale drzwi oddziału porodowego były zamknięte na klucz, więc dotarcie do noworodka zajęło w sumie trochę czasu. Potem okazało się, że przyrząd do reanimacji był zepsuty. Podstawiono nowy. Dziecko badał już lekarz pediatra. Następnie noworodka przetransportowano do Szpitala Dziecięcego w Olsztynie z poważnymi wadami. Lekarz anestezjolog dziwił się, że na miejscu zastał dwóch lekarzy, mówił, że mogli oni od razu przystąpić do reanimacji. Podczas rozprawy jeden z lekarzy przyznał, że wykonywał do czasu przybycia anestezjologa masaż serca. Dowiedzieliśmy się, że od czasu wypadku na porodówce wprowadzono obowiązkową obecność pediatry.

Zarzut prokuratury w sprawie lekarza, Sławomira Ł: „14 lipca 2007r. we Iławie, mając obowiązek opieki nad pacjentami, nieumyślnie spowodował śmierć dziecka, w ten sposób, iż będąc zatrudnionym w miejscowym szpitalu powiatowym na stanowisku lekarza specjalisty ginekologa- położnika, zaniechał ciągłego monitorowania porodu wymienionej aż do jego zakończenia na urządzeniu diagnostycznym KTG- kardiotokogramie, w wyniku czego nie podjął o czasie decyzji o ukończeniu porodu cesarskim cieciem, wskutek czego doprowadziło to do śmierci wymienionej w dniu 9 listopada 2008r.”

Dominik Jaskulski

O procesie opowiada Krzysztof Badaszewski, ojciec nieżyjącej Dominiki, oskarżyciel posiłkowy.

- Przesłuchane były dwie położne. Barbara P. jako pierwsza. Z jej zeznań wynikało, że jak sędzina ją pytała o szczegóły przebiegu porodu, mówiła, że nie pamięta albo nie jest wstanie sobie przypomnieć, gubiła się w zeznaniach z 2007 i 2009 oraz z dnia 27-10-2011.

Wspominała, że mogła coś mówić odnośnie cesarskiego cięcia z lekarzem. Długo się zastanawiała, co ma odpowiadać, była bardzo zmieszana. W pewnym momencie zrobiło się jej słabo. Sędzina musiała przerwać rozprawę na kilka minut. Barbara P. Mówiła, że nie pamięta, i nie wie, kto się zajmował dzieckiem, a kto rodzącą, dziwne, bo te czynność wykonywała właśnie ona. Na pytanie, co robił w tedy doktor Ł. Powiedziała, że „nic nie robił i niczym się nie zajmował” – zeznawała pod przysięgą. Potem zeznawała położna Mirosława B. Ona również mówiła, że nie pamięta, nie wie, kto się zajmował dzieckiem, a kto rodzącą. Na pytanie co robił wtedy ginekolog, tak samo powiedziała, jak położna P. Sąd jeszcze raz będzie przesłuchiwać położne i lekarzy, bo są duże niezgodności w zeznaniach. W procesie zeznawali także lekarze. Anestezjolog powiedział: „Były również błędy w kartach porodu i choroby dziecka , nieścisłości odnośnie raportów przeprowadzonych w trakcie porodu, jak i po zakończeniu porodu, coś dopisywane, coś zmieniane… Nawet położne, lekarze i pielęgniarki mówili, że po tym przykrym zdarzeniu w 2007, czyli naszym, dużo zaszło zmian w iławskim szpitalu. Przy każdym porodzie musi być pediatra – tak usłyszałem z żoną od wszystkich którzy zeznawali. Mówił to również doktor Przemysław Ramel i Krzysztof Walentynowicz. Do tej pory nie otrzymaliśmy żadnych wyjaśnień co do przyczyny tego zdarzenia. Dla mnie to proste: zawiedli ludzie , sprzęt i medycyna , ale to już nie przywróci Dominisi życia , i wielu jeszcze innym aniołkom , które leżą obok niej…


Related Posts

Dodaj komentarz

« »